PRZENOSINY
Przenoszę się do siebie
Zaktualizujcie ulubione
I have moved, please update your bookmarks
NOWY ADRES / NEW ADDRESS
Warsztaty
Weekend bardzo owocny w wydarzenia trzeba przyznać. W końcu odbyły się długo planowane warsztaty z Januszem. Start sobota, krótko po dziewiątej – trochę teorii, ciekawostek ze świata i rozmowa pod tytułem “co i jak”.


Później ruszyliśmy w plener, zaczęło się wybieranie ubrań, konkretne porady i każdy miał możliwość spróbować zrealizować swoje wizje

Z ciekawych rzeczy – przez dwa dni warsztatów pozowały nam trzy Magdy, więc większego problemu z imionami nie było

Później przenieśliśmy się na dziedziniec.

Kolejnego dnia zmieniły nam się osoby i lokalizacja, fociliśmy w stadninie, a tak właściwie to focili w stadninie bo ja wpadłem tylko na parę minut.


Całe warsztaty na pewno były wydarzeniem wartościowym, wliczając w to imprezę w Spichlerzu po dniu pierwszym
Kolejne ważne wydarzenie to przyjazd mojej gdańskiej rodzinki, która mieszkała u mnie w weekend i (mam nadzieję) bawiła się dobrze, zarówno w momentach oficjalnych na zamku jak i nieoficjalnych wieczorami


Hej ha kolejkę nalej, hej ha kielichy wznieśmy…
Foty ślubne z przystani za dni kilka, dopiero dobijają do portu

Z cyklu przemyśleń wolnych z naszego małomiasteczkowego podwórka.
(Jeśli masz super lustrzankę z turbo pikselami i obiektywami ze stabilizacją mózgu [dokup stabilizację samokrytyki] a jesteś faja to gówno pozostanie nadal gównem [na słabej fotografii] [Majster mówi: "z gówna bata nie ukręcisz"]. Był taki kawał kiedyś, z brodą, w którym fotograf przychodzi do restauracji i po posiłku zagaduje do niego kucharka:
- Robi Pan świetne zdjęcia! Musi mieć Pan rewelacyjny aparat…
- Świetnie Pani gotuje, musi Pani mieć wspaniałe garnki…
Przykro też patrzeć, jak ktoś robi zdjęcia lat ileś a zatrzymał się w rozwoju po pół roku.
Może to kwestia gustu też trochę, ale gdzie w serduszkach, skrzydełkach, bańkach mydlanych, kwiatkach itp. badziewiu jakikolwiek artyzm?
Żeby wszystkim żyło się lepiej polecam oglądanie zagranicznych czasopism, stron (tej i tej) czy czegokolwiek w ogóle.
Musiałem się wypłakać, to pewnie dlatego, że jedną z rzeczy, która mnie irytuje jest ludzka głupota.
Do zobaczenia w sobotę na warsztatach i w Spichlerzu wieczorem! To będzie weekend fotograficzny, dlatego chętnie porozmawiam przy piwie na takie tematy
)
Sezon uważam za otwarty!
Czasami jest tak, że długo nie dzieje się nic, a potem – plum! – jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki wszystko naraz (naraz – Maras, dobry rym
).
Po pierwsze.

Sezon mleczykowy uważam za otwarty! Teraz cała banda domorosłych fotografów z luszczankami z komunii będzie miała okazję pochwalić się rodzince swoim talentem artystycznym i umocnić ich w przekonaniu, że warto było robić komunię po to, żeby móc kupić aparat. Kiedyś był Bóg, później zegarki, teraz mamy zestawy Playstation 3 plus biblia ilustrowana na blu-ray…
(Bible for Dummies)
Po dwa.
Feszyn is maj peszyn, ale przyznam szczerze, że takie sesje robi się rzadko.

Model: maltańczyk Rufi, modela ubrała firma Security
Po trzecie.
Przyszła najlepsza część soboty, czyli fotografowanie Niuni i nie tylko. Niunia jest świeżo odpicowana i na sesji była wyjątkowo grzeczna.

Później krótka przejażdzka, za którą bardzo serdecznie dziękuję Ani! :*

Motór to jest to! (Nie mamo, nie zabiję się, obiecuję.)
