Summer jam
Wszystko poszło ok i wyjechałem na te swoje wakacje. Docelowo miało to być pięć dni, skończyło się na trzech i oparzeniach drugiego stopnia. O kant tyłka rozbić te filtry. Moje barki wyglądają teraz równie apetycznie jak morda Freddy’ego Kruegera. Mam teraz uraz do morza, choć nie powiem, czas spędziłem sympatycznie.
Z tych fajniejszych spraw to może się pochwalę, że dostałem zaproszenie i jestem teraz na behance.
Z tymi wszystkimi moimi poparzeniami przypałętał się wymóg siedzenia w domu a wiadomo, że jak człowiek czegoś nie może to mu się bardzo wtedy chce. Czytam sobie za to teraz Kinga, on jakoś zawsze mi dobrze leży.
Miałem wrócić z sesją i nie wróciłem… Ech.
Macie stary hicior na koniec.
I’m about to break.
Jest 3:58, właśnie skończyłem kolejną porcję ślubnych i padam.
Niech będzie, że Hiszpanii też się należało…
Jak wszystko pójdzie ok to jutro wyjeżdżam na kilka dni, więc bez odbioru.
Wonderwall
With lovers and clowns.

Takim czymś zajmuję się ostatnio w kółko więc nie wiem kiedy tu wrócę na poważnie.
Może dopiero z fotami znad morza.
Diesel Fashion Show
Ołłł je.
Dni Kwidzyna 2008
Czyli impreza plenerowa w małym miasteczku.
Pomijając tragiczny dobór tzw. gwiazd (Golden Life… którzy najlepsze lata swojego “życia” mieli notabene po piosence upamiętniającej… śmierć jednego z członków, poza tym też Blue Cafe, którego wokalistka ma tragiczną manierę śpiewania, dobrze, że nagłośnili chociaż ok) to zawsze znajdzie się ktoś kto ku uciesze nieletniej dziatwy będzie próbował zdjąć spodnie przed sceną.
Fascynują mnie też ludzie, którzy z uporem maniaka focą koncerty i fajerwerki telefonami komórkowymi. Jestem pełen podziwu. Kretynizm pierwsza klasa!
Dzięki ci o ojcze Andrzeju za Spichlerz.
Dobrej nocy.
Kasiowe foty - skończone
Skończyłem foty Kasiowe.
Do obejrzenia na www.kamilwysocki.com lub też w większej wersji pod tym adresem.
Singing in the rain.
Żeby sztywno nie pisać i nie zanudzać was - dziś spacerek z jedną Kasią i sesja z Kasią drugą.
Niżej kilka fot na szybko.





A swoją drogą miałem już okazję obejrzeć sporo zdjęć z Enduro fotografów zarówno lokalnych jak i z zewnątrz i tak sobie myślę, że ktoś naprawdę musi być beztalenciem, żeby ze sportu tak aktywnego i widowiskowego zrobić flaki z olejem. A może ma talent - do uwalania zdjęć.
Podobno lustrzankami można wbijać gwoździe też - go on!
And I feel heavy metal, wohoo!
W sobotę ślub i wesele, kolejne. Bardzo sympatyczna i wesoła para; do zapamiętania na pewno zdjęcia na placu zabaw i gromada dzieci. Ogólnie całe wesele bardzo radosne, nie pomijając bandy murzynków biegnących za samochodem

Dzisiaj Mistrzostwa Świata w Enduro. Czekałem na te wydarzenie już jakiś czas i szczerze mówiąc, nie zawiodłem się. Sport jest to fantastyczny, czasami faktycznie trochę strach gdy stoisz z aparatem i motor mija cię o 10cm, ale satysfakcja ze zdjęć ogromna. Dostaliśmy dwa podstawione Samuraje, którymi poprzez zboża i lasy dotarliśmy na trasę enduro, gdzie z kolei ustrzeliłem foto, które najbardziej mi się podoba.

Potem Samurajami znów na testy, potem po Adama i Piotra, z nimi dalej na inne testy, na których wpadło to:

I wieeele innych. Zrozumiałem, dlaczego dach jest z plandeki w tych samochodach! Otóż, moi drodzy, aby nie rozwalić sobie głowy na wybojach
Bilans był tego wszystkiego taki, że byłem zmachany jak pies, miałem piasek dosłownie wszędzie, ręce brudne po łokcie. Dobrze, że aparat zabezpieczyłem folią bo pewnie czyściłbym go do tej pory. Do zapamiętania też budzenie klaksonem ekipy ratunkowej w karetce.
Wspomnianą satysfakcję ze zdjęć zniszczyli trochę panowie z press roomu, którzy na wygaszacz ekranu w swoich MacBookach ustawili sobie pokaz slajdów doskonałych zdjęć z enduro. Rozumiem już dlaczego tych fotografujących rajdy stać na Marki, 300/2.8 i tym podobne wynalazki.
Humor’s back ![]()
Czypińdziesiąt.
Pierwszy raz w moim życiu natrafiłem na sławetne “czypińdziesiąt”.

Znów się dużo dzieję, nie mam czasu pisać za bardzo.

Wczoraj był dzień przyjaciela
Ostatnio wam pokazałem najważniejsze dla mnie zdjęcie
Teraz tylko wam powiem, że jak nie zrobię w ciągu tygodnia jakichś sensownych zdjęć to chyba oszaleję.
Wyłącz.
Śmiesznym aspektem wyjazdów rodziców są takie zabawne niespodzianki pozostawiane po całym domu:

Dobrze, że są już w domu.,
Mam za to pakiet zdjęć do roboty
Mam już też aparat, jak widać. Coś wisi w powietrzu